poniedziałek, 18 lipca 2016

2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, IMPREZA INTEGRACYJNA W KLUBIE "PINOKIO"

Jest godzina 20:53. Dziewczyny docierają na miejsce. Postanawiają że poczekają przed klubem do 21:10 ponieważ nie zauważają jeszcze żadnej znajomej twarzy z ich nowej klasy.
Laura i Ania postanawiają więc zapalić papierosa. Tak właśnie, przy dymku zaczyna się ich kolejny dialog.
-Słuchaj Anka a Ty właściwie masz chłopaka?- pyta nagle ni stąd, ni zowąd Lu.
-Co tydzień innego.- odpowiada jej ze śmiechem koleżanka.
-O to widzę, że tak jak ja lubisz zmieniać facetów. A przyznaj się szczerze to Ty jesteś podrywana czy Ty ich podrywasz zazwyczaj?
-Wiesz, teraz są inne czasy. Faceci są bardziej nieśmiali i wycofani, niż nam kobietom mogłoby się wydawać. Najczęściej to ja niestety muszę zrobić ten pierwszy krok. Na początku mojego podrywania czułam się trochę głupio i dziwnie ale już się przyzwyczaiłam.- uśmiecha się Ann. -A jak to wygląda u Ciebie hmm?
-U mnie tak pół na pół. Muszę przyznać że często mnie podrywają ale niestety nie w realnej rzeczywistości tylko wirtualnej niestety. Na żywo chyba brakuje im odwagi. Ja z kolei wolę podrywać mężczyzn w prawdziwym życiu i dość często to robię.
-To mam  nadzieję że pamiętasz o naszym dzisiejszym zakładzie?- uśmiecha się Ann.
-Pewnie. Zobaczymy która z nas lepiej umie podrywać i flirtować. Dzisiaj się wszystko okaże. -śmieje się Lu.

Minęło jakieś pięć minut i dziewczyny gaszą przed klubem papierosy. Nagle podchodzi do nich grupka czterech osób- dwie dziewczyny i dwóch chłopaków. Okazuje się że są to ich nowi znajomi z klasy.
-Cześć! -mówi Lu zauważając nowe osoby. Poznaje w nich znajomych z nowej klasy. Jak macie na imię? Bo wiecie mam dziurawą pamięć.- mówi do nich dziewczyna. Uśmiechają się na te słowa.
-Ja mam na imię Monika a to mój chłopak Kuba oraz jego kolega Maciek z dziewczyną Karoliną.- mówi jedna z dziewczyn, przedstawiając swoich towarzyszy i wskazując na nich po kolei.
"Szkoda że faceci już są zajęci"- myśli sobie w tym czasie Laura, po czym patrzy na równie niezadowoloną minę Anki. Obie bowiem lubią podrywać facetów, mają tylko jedną zasadę- nie odbijają mężczyzn innym dziewczynom.
-Cześć!- witają się Laura i Ania.
Nowi znajomi z klasy są ubrani bardzo nowocześnie a dziewczyny dość wyzywająco.
-To co, możemy już ruszymy na imprezę roku?- proponuje Anka.
Na te słowa wchodzą w szóstkę do Pinokia. Na wejściu stoi ochroniarz, który robi pieczątki a w okienku pan sprzedaje bilety. Całej szóstce udaje się wejść do pomieszczenia. Zmierzają w kierunku szatni by oddać kurtki. Następnie udają się schodami na górę gdzie znajduje się parkiet, bar, loże, palarnia i dyskoteka. Klub ma kolor czarny i nie ma w nim okien, ponieważ znajduje się w piwnicy. Kanapy i stoły oraz bar są koloru białego. Parkiet jest kolorowy i podświetlany. Wszyscy na początek zamawiają sobie po drinku i siadają w loży, delektując się napojem. Na razie w klubie jest mało osób ponieważ jest jeszcze wczesna godzina. Dj już powoli zaczyna grać najnowsze, taneczne hity...  CDN...


środa, 13 lipca 2016

2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, PRZYGOTOWYWANIE ANN DO IMPREZY

W szafie Ani jest ogromny bałagan, w przeciwieństwie do jej ślicznego i nowoczesnego mieszkania. Lu stara się udawać że bajzel jej w niczym nie przeszkadza i szuka najlepszego stroju dla swojej nowej koleżanki. W pewnej chwili jednak nie wytrzymuje.
-Jak Ty potrafisz tutaj cokolwiek znaleźć? W tym...?- pyta lekko podniesionym tonem Laura, zacinając się, by przez przypadek nie powiedzieć o jedno słowo za wiele.
-W tym bałaganie chciałaś powiedzieć?- pyta ją Ann, która wcale nie wygląda na choćby odrobinę zdenerwowaną zachowaniem Lu. -Wyjaśnię Ci to krótko i prosto.- mówi, lekko się uśmiechając. -Ja nie mam i nie miałam nigdy problemu z moim bajzlem w szafie. Tak, przyznaje się- jestem bałaganiarą. To wszystko dlatego że jestem leniwa. Poza tym ja zawszę potrafię wszystko i wszędzie znaleźć. Poza ciuchami, to nawet fajnego faceta dzisiaj dla siebie znajdę.- mówi, śmiejąc się przyjaźnie. -To może zrobimy zakład? Która pierwsza poderwie faceta, który jej się podoba?- dodaje zupełnie poważnie.
Laura wygląda na nieco zszokowaną proponowanym zakładem. Stara się jednak niczego po sobie nie pozna, bo w oczach Ann chce dobrze wypaść. Poza tym w głębi serca ten zakład jej się bardzo podoba, ponieważ okropnie lubi podrywać facetów, zwłaszcza tych bogatych.
-Umowa stoi. Ale co wygrywa ta która pierwsza poderwie faceta który jej się podoba?- pyta bezradnie Lu.
-Jeśli Ty przegrasz, to kupujesz mi jakieś ubranie które sobie wybiorę. Jeśli natomiast wygrasz, to możesz zamieszkać tutaj ze mną, tyle, ile będziesz chciała i nie będziesz musiała opłacać czynszu oraz rachunków.- mówi stanowczo Ann.
Laura przez chwilę się zastanawia nad zakładem. Bo jeśli przegra, będzie musiała kupić nowej przyjaciółce ubrania które ona sobie wybierze a nie gospodaruje zbyt dużym budżetem. Jeśli natomiast wygra, będzie mogła zamieszkać z Anią, przez tyle czasu ile będzie chciała. Z jednej strony będzie miała luz i swobodę bez rodziców, a z drugiej strony zna nową przyjaciółkę dopiero tylko jeden dzień. Mimo to dochodzi do wniosku że zgodzi się na zakład, ponieważ Ann wydaje jej się bardzo rozrywkową i trochę szaloną osobą, zupełnie jak ona.
-Ok, niech będzie.- mówi po dłuższym namyśle Laura. -Teraz tylko muszę wygrać zakład. -po czym uśmiecha się do nowej przyjaciółki i być może lokatorki. -A teraz zrobię Ciebie na bóstwo! Chodź! Wybrałam już dla Ciebie sukienkę.- po czym wręcza jej do ręki sukienkę w ulubionym kolorze Ani- oczywiście błękitnym. Sukienka sięga do kolan i ma rękaw 3/4 a na dekolcie ma białą koronkę.
-Łap jeszcze rajstopy! W końcu mamy październik!- mówi Lu z uśmiechem na twarzy, podając koleżance grubsze, ciemnobeżowe rajstopy. -Idź do łazienki włożyć to wszystko na siebie a ja Ciebie zaraz pomaluje, tylko muszę napić się malibu z mlekiem i zapalić papierosa. -dodaje, po czym rusza w kierunku kanapy i stolika na którym stoi jej drink, papierosy oraz popielniczka. W tym samym czasie Ann idzie ubrać się do łazienki...
Laura delektuje się papierosem i malibu z mlekiem. Kiedy w końcu gasi papierosa, akurat z łazienka wychodzi Ania w stroju wybranym przez Lu.
-Wyglądasz bosko!- stwierdza zadowolona z siebie Laura. -Teraz chodź tu do mnie bliżej, usiądź na kanapie, a ja Ciebie pomaluję moimi kosmetykami. Mam tego mnóstwo w swojej torebce.- dodaje z uśmiechem po czym wykłada na stół ze swojej torebki podkład, puder w kamieniu, róż do policzków, cienie do powiek w różnych kolorach, pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs, czarną kredkę do oczu, brązową kredkę do brwi, czarny eyeliner w płynie, ciemnoróżową szminkę, przezroczysty błyszczyk oraz podręczne perfumy.
Ann posłusznie siada na kanapie a Lu zaczyna ją malować. Malowanie trwa około 15 minut. Po skończeniu każe nowej przyjaciółce przejrzeć się w lustrze. Wchodzą więc razem do łazienki.
-I jak Ci się podoba makijaż?- pyta z zaciekawieniem Laura.
-Jest przepiękny! Nie wierzę własnym oczom! Mam takie długie i grube rzęsy, moje oczy wydają się większe a usta pełniejsze! No i tak cudownie orzeźwiająco pachnę cytrusami! Dziękuję!- mówi lekko zszokowana Ania, po czym rzuca się przyjaciółce w objęcia i daje jej buziaka w policzek.
Laura jest bardzo szczęśliwa z reakcji nowej przyjaciółki i również przytula ją do siebie oraz odwzajemnia przyjacielskiego całusa.
-Która to właściwie już godzina?!- mówi zaniepokojona Laura.
Ania spogląda na zegar na ścianie.
-Już jest 20:35!!- krzyczy do koleżanki.- Musimy już wychodzić, nie mamy czasu!!- dodaje.
-Kurwa rzeczywiście! Śpieszmy się!- odpowiada Lu, który słynie z tego że dość często przeklina i nie jest jej z tego powodu ani odrobinę źle czy głupio.
Dziewczyny pośpiesznie wychodzą z mieszkania, dopijając jednym łykiem drinka, nakładając szpilki oraz zabierając papierosy i swoje torebki.
-To będzie mega biba, zobaczysz!- mówi do niej Ania, puszczając porozumiewawcze "oczko" a następnie zamyka drzwi od mieszkania i obie dziewczyny pospiesznie schodzą w dół po klatce schodowej w szpilkach, co nie należy do najprostszych czynności.

2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, WAŻNA ROZMOWA Z ANIĄ

-Słuchaj, próbowałaś kiedyś czegoś mocniejszego niż alkohol lub papierosy?- wali prosto z mostu Lu, kiedy koleżanka przynosi jej Malibu z mlekiem.
-Chodzi Ci o narkotyki?- pyta, lekko unosząc brwi Ania. Wygląda na lekko zdziwioną, a zarazem rozbawioną.
-Tak, ale tylko i wyłącznie coś lekkiego, a dokładniej marihuana. Próbowałaś kiedyś?- powtarza swoje pytanie zniecierpliwiona trochę Lu.
Ania spuszcza wzrok na podłogę i jakby przez chwilę się zastanawia. "Powiedzieć jej prawdę czy zachować to dla siebie?"- myśli sobie dziewczyna.
-Szczerze?- po chwili namysłu pyta Ania.
-Wal prosto z mostu. Byle całkowitą prawdę i tylko prawdę. Nikomu nie powiem, obiecuję że zachowam to dla siebie.
Ania nie wie czy do końca może zaufać Lu ale postanawia zaryzykować, mówiąc:
-Przez 3 lata byłam wręcz uzależniona od tego świństwa!- jej twarz wygląda tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. -Ale nigdy nie próbowałam nic mocniejszego od trawki. Trawka mi w zupełności wystarczała. Żałuję tego 3 letniego nałogu, z którego na szczęście udało mi się wyjść. Teraz muszę zadowolić się papierosami. Najlepiej cienkimi.- dodaje, po czym odpala kolejnego L&Ma.- A jak u Ciebie wygląda sprawa z narkotykami?- pyta po chwili, wypuszczając "dymka".
Laura zaczyna czuć się trochę nieswojo i niebezpiecznie. Nie wie czy mówić koleżance o tym że parę razy w tygodniu lubi sobie zapalić, skoro ona pożegnała się już z tą używką.
-Przyznam że lubię ze 2 razy w tygodniu sobie zapalić 1 jointa, ale nie więcej. Daje mi to duże odstresowanie od wszystkich problemów i przyjemny stan umysłu.- okłamuje ją trochę Laura, ponieważ tak naprawdę pali częściej niż 2 razy w tygodniu i więcej niż 1 jointa.
-W takim razie mam nadzieję że niedługo zrozumiesz że to tak naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego i nie jest to aż takie fajne. Życzę Ci tego. Tak w ogóle mów mi Ann, tak nazywają mnie znajomi.- zaczyna płakać i przytula się serdecznie do Lu, która czuje że chyba poznała właśnie swoją najlepszą przyjaciółkę.
-Nie płacz. Najgorsze masz już za sobą. Mam nadzieję że ja kiedyś też zmądrzeje.- mówi Laura i uśmiecha się do Ani.- Dzisiaj będzie mega zabawa w klubie, nie możesz już płakać. Chodź, lepiej pomogę Ci się przyszykować, bo niewiele nam zostało czasu.- po czym dodaje, łapiąc Ann za rękę i idzie z nią w kierunku szafy z ubraniami i lustra.

2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, MIESZKANIE ANI

Jest godzina 17.50. Laura znajduje sie juz Przy Ulicy Władysława Sikorskiego. Bez problemu znajduje numer klatki koleżanki. Faktycznie, jej klatka znajduje się z 200 metrów od klubu Pinokio. Dzwoni do domofonu numer 3.
-Halo - odbiera Ania.
-To ja, Laura. Wpuścisz mnie? - mówi z uśmiechem dziewczyna.
-Pewnie, wchodź!
Lu otwiera Drzwi od klatki schodowej. Klatka jest trochę stara i, można powiedzieć, zapuszczona. Nawet kwiatki stojące na klatce w doniczkach (dokładniej nie podlane i wyschnięte) nie poprawiają wystroju całości, wręcz go pogarszają. Na klatce pachnie jedzeniem, zapach dochodzi z różnych stron i różnych mieszkań. Mieszanina tych wszystkich zapachów nie jest zbyt przyjemna dla nosa ...
W końcu Lu dociera pod numer mieszkania koleżanki. Puka do drzwi. Po chwili otwiera jej Ania. Ania jest wysoką blondynką trochę przy kości ale nie ma z tego powodu żadnych kompleksów. Wręcz przeciwnie, uważa że tak zwane rubensowskie kształty są najładniejsze. Kiedy Laura widzi kumpelę, nie może oderwać oczu ze zdumienia (w sensie pozytywnym). Nastolatka ma pięknie pofalowane włosy wykonane specjalną maszynką 8 w 1 do prostowania, falowania, podkręcania, karbowania- i Bóg wie jeszcze czego-włosów.
-Ile Ci to zajęło - Pyta ni stąd, ni zowąd zdumiona Lu.
-Ale co? - Wgłębia się bardzo i na poważnie w temat Ania.
-Zrobienie tak pięknych fal na włosach, kochana -. Mówi, starając się zmniejszyć dystans między nimi, Laura.
-Szczerze to robiłam te fale aż dwie godziny. Bo Jak widzisz do krótkowłosych osób nie należę - mówi z uśmiechem na ustach koleżanka -. Ale skupmy się lepiej na dzisiejszej imprezie. Musimy omówić szczegółowy planu działania. Wchodź -. Po czym dodaje z tajemniczym uśmiechem na ustach.

Laura wchodzi do mieszkania koleżanki. Jej lokum-w przeciwieństwie do klatki schodowej- jest bardzo nowoczesne, zadbane i czyste. Mieszkanie, a raczej większa kawalerka, zachowane jest w spokojnych kolorach beżu i błękitu. Na wejściu znajduje się mały korytarz z szafką na buty oraz wieszakami. Po lewej stronie od korytarza znajduje się duży salon z błękitnymi ścianami oraz beżową kanapą i fotelem. Przy sofie stoi szklany stolik na której leżą papierosy i kieliszek z winem. "Jak dobrze że ona też pali. Będę miała towarzystwo"- myśli w tej chwili do siebie Laura.
Na ścianach wiszą piękne obrazy z kwiatami w tym Ani ulubionymi- słonecznikami. Naprzeciwko kanapy jest mała komoda na której stoi plazmowy telewizor. Obok znajduje się małe biurko, zapewne do nauki, na którym leży błękitny laptop Ani. Po prawej stronie od korytarza jest mała- ale w pełni wyposażona kuchnia- obejmująca cały niezbędny zestaw agd do gotowania, zmywania, podgrzewania potraw, robienia tostów oraz kawy i herbaty. W kuchni stoi również beżowy stolik z czterema drewniano-błękitnymi krzesełkami. "Służy zapewne jako jadalnia"- oglądając kuchnię myśli sobie Laura. W głębszej części korytarza znajduje się biała- o dziwo nie błękitna- łazienka z piękną, dużą wanną, zlewem, toaletą oraz lustrem na pół ściany.
Laura od pierwszego wejścia przez próg drzwi zakochuje się w małym ale przytulnym i pięknym mieszkaniu koleżanki.
-Tu jest cudownie!- zachwyca się.- Zazdroszczę Ci że mieszkasz sama, bez rodziców. Masz pełną swobodę i prywatność.
-Wiesz, to ma swoje zalety jak i również wady. Jak wszystko w życiu. Zapalimy?- podaje Lu papierosa i zapalniczkę, znaczącym gestem wskazując na kanapę w dużym pokoju.
-Może chciałabyś się czegoś napić? Kawy? Herbaty? Drinka?- pyta Ania, siadając na kanapie i odpalając papierosa.
Ostatnia propozycja drinka wydaje się dla Lu kusząca aczkolwiek ma co do tego pewne wątpliwości. Po pierwsze nie chce przesadzić z alkoholem i się upić. Po drugie nie chce wyjść przy nowej koleżance na jakąś alkoholiczkę, okazując przy tym słabość do wysokoprocentowych trunków...
-Dobrze w takim razie możesz mi nalać drinka ale tylko troszeczkę.- mówi nieśmiało Lu.
-Troszeczkę? Chyba sobie żartujesz!- zaczyna śmiać się Ania.- Idziemy na mega zabawę więc musimy wypić na pewno więcej niż troszeczkę!
Laurze daje to do zrozumienia że Ania staje się jej bliższa z każdą minutą i także lubi "mocno umoczyć dziubka".
-Ok, w takim razie nalej mi tyle ile uważasz.
-A jakie drinki lubisz? Masz jakieś swoje ulubione?- podpytuje kusząco Ania.
-Malibu albo Kamikaze.
-W takim razie zrobię Ci Malibu z mlekiem, świetnie smakuje, musisz spróbować.- mówi dziewczyna po czym gasi swojego papierosa i idzie nalewać drinki.

Laura w tym czasie rozsiada się na kanapie. Ma wielką ochotę zapalić trawkę ale niestety nie ma jej przy sobie. Rozmyśla nad tym jakby skombinować towar. Jest trochę niepewna bo nie wie jakby Ania zareagowała gdyby udało jej się coś załatwić. Postanawia jednak zaryzykować bo czuje że jej nowa koleżanka jest bardzo rozrywkową osobą.

1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, ZAKUP DRUGIEJ SUKIENKI / 2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, PRZYGOTOWANIA DO IMPREZY

Jest godzina 19.24. Laura wchodzi właśnie do centrum handlowego "Kaskada" w celu kupienia pięknej sukienki na jutrzejsze wyjście. Najpierw postanawia zajrzeć do jej ulubionego sklepu "New Yorker". I odrazu zauważa tam cztery sukienki, które wpadają jej w oko. Pierwsza sukienka jest jasnoróżowa, można powiedzieć łososiowa, na grubych ramiączkach i do kolan, bez żadnych wzorów. Druga natomiast jest w różowo-biało-zielone kwiatki i ma krótki rękawek oraz jest trochę krótsza niż do kolan. Trzecia jest również tego koloru (bo to w końcu ulubiony kolor Lu), ale jest ciemnoróżowa z czarną gwiazdą na plecach i do kolan. Ostatnia jest jasnoróżowa w białe paski, do kostek.
Tak więc Laura bierze wszystkie 4 suknie i idzie do przymierzalni. Wszystkie na niej świetnie leżą, jakby były szyte specjalnie na nią. Dopiero po godzinnej przymiarce i zastanawianiu decyduje się w końcu na tą drugą w kwiatki, można powiedzieć dłuższą mini. Płaci za nią 100 złotych, tak więc zostaje jej jeszcze drugie 100 na zabawę i taksówkę. Po zakupach wychodzi z centrum handlowego i wsiada do tramwaju, kierując się do domu. Szczerze jest już przyjemnie zmęczona całym dniem i jedyne na co ma teraz ochotę to pójść spać i wyspać się przed jutrzejszym, jakże ważnym dla niej dniem. Wraca do domu, bierze ciepłą kąpiel z olejkiem waniliowym, bierze na ręce swojego ukochanego jamniczka i idzie z nim spać. Jej piesek uwielbia spać na łóżku w nogach swoich właścicieli. W końcu jak każdy jamnik jest łóżkowcem.

Następnego dnia Laura budzi się dopiero o godzinie 10, ponieważ jest to dzień wolny od szkoły i zajęć. Nie zapomina o tym, że umówiła się o godzinie 18 u jej nowej koleżanki z grupy Ani. Postanawia więc do niej zadzwonić. Sięga po swój, oczywiście różowy, telefon dotykowy android i wykręca numer.
-Halo?- odbiera Ania.
-Cześć. Miałaś mi wysłać smsa ze swoim adresem ale nic do mnie nie przyszło. Bo umawiałyśmy się dzisiaj na 18stą u Ciebie, pamiętasz?- pyta Laura.
-A tak, przypominam sobie. Przepraszam ale wczoraj miałam tak zakręcony dzień, że zupełnie zapomniałam Ci napisać. I dzięki że zadzwoniłaś, bo nie wiem czy nie zapomniałabym również o dzisiejszej imprezie.- mówi, śmiejąc się Ania. Zaraz wyślę Tobie adres, dobrze?- dodaje.
-Ok, będę czekać. Do zobaczenia dzisiaj. Cześć.- odpowiada, żegnając się z nią przez telefon Lu.
Odkłada słuchawkę i schodzi na dół zjeść śniadanie. Po paru minutach dostaje w końcu smsa od koleżanki. Treść wiadomości brzmi tak:
"Cześć. Oto mój adres: ul.Władysława Sikorskiego 15/3. Mam nadzieję że znajdziesz bez problemów. Jakby co, dzwoń. Czekam na Ciebie o 18stej. Pa."
Laura je śniadanie po czym postanawia zacząć się szykować już na wyjście. Jest bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Jest godzina 12 w południe, a jej szykowanie zabiera zazwyczaj kilka godzin. Najpierw bierze długą kąpiel w pianie z aromatycznymi olejkami, robi sobie peeling twarzy po czym kładzie dwie maseczki na twarz- najpierw oczyszczającą o zapachu Kwiatu Lotosu, a następnie odżywczą z dodatkiem miodu i mleka. Przy tym włącza radio dla rozluźnienia i zrelaksowania. Kolejnym etapem jej szykowania jest makijaż. Postanawia zrobić sobie różowe smoke eyes. Najpierw nakłada jasny podkład, po czym kładzie jasnoróżowe cienie w wewnętrznych kącikach obu oczu. Na środku powiek kładzie ciemnoróżowe cienie aż pod brwi, a na zewnętrznych kącikach oczu nakłada czarne cienie. Następnie na powiekach robi sobie czarne kreski eyelinerem oraz pod oczami robi sobie czarne kreski kredką. Na końcu rozmazuje na policzkach róż w kremie- ciemnoróżowy oraz maluje usta jasnoróżowym błyszczykiem. Makijaż wychodzi dość mocny, co nie przeszkadza, wręcz odpowiada dziewczynie. Później spryskuje się swoimi ulubionymi malinowymi perfumami. Zakłada kupioną wcześniej sukienkę oraz ciemnoróżowe szpilki z zamszu i wyrusza w drogę do Ani.


1 PAŹDZERNIKA, PIĄTEK, PIZZA Z RODZINĄ

-Halo?-mówi do słuchawki Laura.
-Cześć.-odpowiada jakiś męski głos w słuchawce. Następuje chwila ciszy, Lu jest zdezorientowana.
-Kto mówi?-pyta po chwili dziewczyna.
-A przepraszam, nie przedstawiłem się. Tu Marcin z portalu randkowego. Podałaś mi swój telefon w wiadomości na którą niedawno mi odpisałaś.- odpowiada. Chłopak jak na swoje lata ma bardzo męski i ładny głos. Laurze bardzo podoba się jego głos więc myśli że w sumie mogliby się poznać. Zapomina nawet o tym, że chłopak jest dość ubogi jeśli chodzi o majątek.
-A siema!- odpowiada Lu. - W jakiej sprawie dzwonisz?- pyta chłopaka wprost.
-Wiesz bo przyznam się szczerze że oglądając na portalu Twój profil bardzo mi się spodobałaś i może dało by radę spotkać się jakoś w tym tygodniu na kawę? Jeśli oczywiście masz czas i chęć?-pyta nieśmiało Marcin.
-Zastanowię się i dam Ci znać dobra? Jeszcze dziś napiszę Ci odpowiedź w smsie.- odpowiada dziewczyna.
-Okej, będę czekał. To do usłyszenia i być może do zobaczenia.- mówi chłopak, po czym rozłącza się.
Natychmiast po rozmowie z Marcinem Lu postanawia jeszcze raz przejrzeć jego profil.
Przeglądając ponownie jego zdjęcia, dziewczyna zastanawia się czy spotkać się z Marcinem czy nie. Naprawdę jest w kropce i nie wie co mu odpisać.
-"W sumie co mi szkodzi umówić się z nim na kawę? W końcu to tylko kawa, nic więcej"- myśli sobie Lu po czym chwyta za swój telefon i pisze smsa takiej treści:
"Ok, przekonałeś mnie. Pasuje mi środa godzina 17.00 w Cafe Jerzy a potem ewentualnie możemy iść na bilarda do Olimpica. Odpisz. Laura."
Nie czekając długo Lu dosłownie prawie odrazu dostaje smsa z odpowiedzią. Treść wiadomości brzmi tak:
"Dobrze, w takim razie jesteśmy umówieni. Do zobaczenia :*"- czyta smsa od Marcina i zauważa że na końcu treści jest buziak (:*). Lu nawet przez chwilę się rumieni z tego powodu i szczerze bardzo podoba jej się ten buziak.

Jako że 1 października wypada w tym roku w piątek, tak więc dziewczyna przypomina sobie że jutro- w sobotę- jest umówiona na imprezę zapoznawczą z ludźmi z grupy do "Pinokia" na godzinę 21:00. Po chwili zaczyna się więc stresować nad tym, w co się ubierze (jak to zazwyczaj u kobiet bywa). Jej myśli przerywa dobiegający z dołu głos mamy.
-Laauraaaa!- woła córkę mama Dorota.
Laura natychmiast biegnie na dół do kuchni, skąd dobiega głos jej matki.
-Cześć kochanie! Słyszałam że jesteś bardzo głodna i chciałabyś coś zjeść?- mówi pani Dorota na widok córki.
-Tak mamo, zjadłabym teraz dosłownie wszystko.- odpowiada Laura.
-W takim razie mam dla Ciebie skarbie propozycję nie do odrzucenia.- mówi pani Dorota.
-Jaką?- pyta zaciekawiona Lu.
-Szczerze mówiąc, myślałam byśmy dzisiaj coś razem ugotowały ale jestem już tak zmęczona, że nie mam na to siły. Może więc zamówilibyśmy gigant pizzę dla Ciebie, Taty i mnie? Ty byś wybrała kochanie, bo zawsze wybierasz najlepszą. Co Ty na to?- pyta córki.
-Tak!- odpowiada głośno podekscytowana Lu.- To ja wejdę na internet, zobaczę ofertę tej pizzerri i napewno zamówię coś pysznego a Ty sobie w tym czasie mamo odpocznij, dobrze?
-Dobrze słońce. Idę na chwilę się zdrzemnąć. Możesz mnie obudzić jak pizza już dotrze.-odpowiada jej mama.
Mama idzie do swojej sypialni a Lu do swojego pokoju. Tata, słysząc o pomyśle zamówienia pizzy, zgadza się z tym bez wahania, po czym wychodzi na 20 minut na spacer z Reksem.

Pół godziny później przyjeżdża pizza "Alaska" zamówiona przez Laurę. To jej ulubiona. Są w niej brokuły, kurczak, kukurydza, cebula, czosnek, ser i sos śmietanowy. Cała rodzina siada do stołu i zjada jedzenie. Wszyscy są zachwyceni wyborem Lu.
-Ta pizza jest rewelacyjna!- mówi podekscytowany tata.
-Zgadzam się całkowicie.- dodaje mama.
-Dziękuję Wa, jakbyście nie wiedzieli to moja ulubiona.- z uśmiechem odpowiada im córka.
Jako że wszyscy są w dobrych humorach, Lu postanawia zapytać pani Doroty czy może iśc jutro na tą grupową imprezę oraz składa jej pewną propozycję.
-Mamuś...- zaczyna niepewnie Laura.
-Tak córeczko?- pyta ją mama.
-Jutro mamy imprezę integracyjną naszej grupy w klubie "Pinokio", czy mogłabym pójść? Już mówiłam o tym tacie i się zgodził, teraz potrzebuję Twojej akceptacji.- mówi Lu.
-Wiesz kochanie co myślę o tych wszystkich klubach nocnych...- zaczyna mama.
-Ale...- przerywa jej córka.
-Pozwól mi dokończyć kochana.- przerywa z kolei Laurze pani Dorota.- Ogólnie nie jestem za tego typu imprezami, ale jako że w tym roku byłaś wyjątkowo grzeczna i zaczęłaś porządne studia, to pozwalam Tobie tam iść. Tylko nie przesadzaj z alkoholem.- mówi do Lu z uśmiechem na ustach. Widać że pani Dorot jest w dobrym nastroju.
-Dziękuje Ci mamuś!- odpowiada w euforii dziewczyna i rzuca się mamie na szyję oraz całuje ją w policzek.- Jest jeszcze jedna sprawa. Muszę iść dzisiaj na zakupy, kupić jakąś ładną sukienkę na wyjście bo zupełnie nie mam w co się ubrać. Dalibyście mi jakieś 150 złotych?- kłamie dziewczyna by naciągnąć rodziców, ponieważ sukienkę tak naprawdę dzisiaj już kupiła. - Napewno się Wam za to odwdzięczę.
-Dobrze kochanie.- wtrąca się tata.- Damy Ci 200 zł tak żebyś miała na sukienkę, transport i wejście do klubu. Tylko mądrze nimi gospodaruj.
-Oczywiście, dziękuję Wam! Jesteście kochani!- mówi donośnym głosem Laura.
"To będzie najlepsza impreza i największa przygoda w moim życiu"- myśli do siebie z lekkim, nieco niegrzecznym uśmieszkiem na ustach nastolatka.

1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, MARCIN Z PORTALU RANDKOWEGO

Lu wchodzi po schodach i pospiesznie idzie do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz, ponieważ w celach zachowania swojej prywatności, takowy posiada.
Jej pokój jest w kolorze beżowo-różowym. Po prawej stronie od wejścia stoi beżowy regał z książkami. Przy regale mieści się różowe biurko na którym stoi biały laptop, z którego Laura bardzo często korzysta. Na biurku stoją również zdjęcia w ramce, radio, lampka oraz bordowe tulipany w wazonie. Obok biurka stoi duże rozkładane, różowe łóżko. Po rozłożeniu spokojnie mieszczą się na nim 3 osoby. Nad łóżkiem wisi beżowa lampka nocna. Obok stoi jasnoróżowy stolik na którym leżą piloty od telewizora. Telewizor plazmowy wisi na ścianie naprzeciwko łóżka. Po lewej stronie jest wbudowana w ścianie beżowa szafa trzydrzwiowa. Na suficie wisi różowy żyrandol w kształcie róży. Na końcu pokoju są dwa okna, z których widać garaże i kawałek osiedla. Na oknach wiszą beżowe firanki w paski.
"W końcu mogę sobie odpalić trawkę"- myśli ucieszona Lu, po czym wyciąga z torby towar oraz zapalniczkę- oczywiście różową. Bierze z biurka laptopa i kładzie go na jasnoróżowym stoliku, włącza swoje ulubione radio i siada wygodnie, opierając się na złożonym już łóżku. Odpala zielsko zapalniczką, rozkładając się wygodnie na kanapie i włączając laptopa.
"Sprawdzę sobie skrzynkę pocztową, może dostałam jakąś wiadomość"-myśli do siebie Laura po czym wchodzi na swojego e-maila.
"O rety"-mówi do siebie w myślach widząc 53 nieprzeczytane wiadomości. Denerwuje się po chwili, gdyż zauważa że ponad 90 procent z nich to reklamy. Zauważa jednak aż 7 wiadomości z portalu randkowego, na którym jest zarejestrowana. Póki co Lu jest singielką i flirciarą, dlatego posiada na tej stronie konto. Poznaje nowych facetów na internecie jak również na dyskotekach. Wszystkie te znajomości okazują się tylko "na jedną noc" i nic więcej z nich nie wychodzi.
"Hmm...mam 7 wiadomości od niejakiego Marcina"- myśli do siebie patrząc w ekran komputera.
Postanawia wejść na ten portal randkowy aby odczytać wiadomość od tajemniczego nieznajomego.
Czyta wiadomość po czym uśmiecha się do siebie. Treść wiadomości brzmi tak "Witaj piękna! Może miałabyś ochotę zawrzeć niezobowiązującą znajomość? Widzę że mieszkamy w tym samym mieście więc może moglibyśmy się wymienić numerami telefonów aby potem umówić się na jakąś kawę, dyskotekę lub do kina? Bo wiesz tak naprawdę mam wielu znajomych ale i tak mimo wszystko czuję się samotny. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam. Marcin."
Lu po przeczytaniu korespondencji zaczyna przeglądać zdjęcia Marcina na jego profilu. Ku jej zniesmaczeniu w informacji podane jest że chłopak nie posiada auta, ma tylko średnie wykształcenie, nie posiada aktualnie pracy i nadal mieszka z rodzicami. Po jego ubiorze na zdjęciach widać że nie posiada zbyt wielu pieniędzy, co odpycha trochę Laurę. Mimo wszystko Lu postanawia mu odpisać, ponieważ w głębi duszy, mimo wielu znajomych, przyjaciółki, kochających rodziców, tak samo czuje się samotna i mało potrzebna. Stara się jednak to uczucie na co dzień zagłuszyć poprzez palenie marihuany, obracanie się w nieciekawym towarzystwie, chodzenie na dyskoteki lub ucieczkę w internet albo zakupy.
Dość długo zastanawia się co mu odpisać po czym pisze i wysyła wiadomość. Treść jej brzmi tak "Cześć. Możemy się poznać czemu nie ale nic więcej nie obiecuję. To mój numer telefonu 34562132. Jak chcesz możesz zadzwonić albo wysłać smsa. Narazie." odpisuje chłodno i z dystansem Laura, która zazwyczaj jest skora do flirtów przez internet albo spotykania się z nieznajomymi mężczyznami z sieci- pod jednym warunkiem- muszą oni mieć pieniądze, czyli jak ona to nazywa "hajs". Nie da się ukryć że Lu jest upartą materialistką.
Po odpisaniu na wiadomość dziewczyna włącza muzykę z radia internetowego i postanawia się chwilę zdrzemnąć, ponieważ odczuwa zaczyna odczuwać lekkie zmęczenie. Po godzinie spania nagle budzi ją telefon. Ospale i niechętnie wstaje z łóżka i podchodzi do biurka na którym leży jej telefon komórkowy. Na ekranie zauważa napis "numer zastrzeżony". Przez chwilę zastanawia się czy odebrać czy nie, bo zwykle nie odbiera nieznanych numerów. Tym razem robi jednak wyjątek.


1 PAŹDZIERNIKA, PIATEK, POWRÓT LU DO DOMU

-Witam kochanie.-mówi Janusz, dając córce całusa w policzek na przywitanie.-Jak tam pierwszy dzień na studiach?
Gdy tylko Pan Janusz zadaje to pytanie, Lu wie że nie będzie lekko i już zastanawia się w myślach co by mu odpowiedzieć. Wie, że niestety musi skłamać.
-Było bardzo fajnie, dzisiaj mieliśmy zajęcia wstępne i mówiono nam o programie na cały semestr z danego przedmiotu.
-A jak osoby w grupie?-dopytuje ojciec.
-Bardzo sympatyczni ludzie, w szczególności jedna koleżanka Ania. Jestem umówiona u niej w sobotę o osiemnastej ponieważ na godzinę 21 jest zapoznawczy wieczór ze studentami z mojej grupy w klubie "Pinokio".
-Dobrze, a gdzie ona mieszka?-pyta Pan Janusz.
-Ania jest ze Świnoujścia, ale mieszka obecnie w akademiku w Szczecinie, blisko klubu. To o której mam być po imprezie w domu?-pyta ojca córka.
-Masz być najpóźniej o 3 w nocy. W końcu masz już swoje lata i wydaje mi się, że 6 godzin zabawy ci spokojnie starczy, kochana.-odpowiada jej tata.
-Dziękuję!-mówi ucieszona Lu i całuje tatę w policzek.-A co właściwie dziś na obiad?Bo strasznie zgłodniałam.I tak w ogóle gdzie mama?-pyta Laura.
-Mama pojechała do centrum handlowego zrobić zakupy spożywcze. Jak wróci, to coś razem upichcimy, córeczko.Pasuje?- pyta ojciec.
-Pewnie! - odpowiada Lu.-Przepraszam tato, ale teraz idę do swojego pokoju bo chcę trochę odpocząć po szkole.-mówi dziewczyna.
-Dobrze kochanie! Mama niedługo pewnie wróci, wtedy Cię zawołam i coś ugotujemy.-mówi pan Janusz.
-Dobrze tato! Czekam na znak!- odpowiada, uśmiechając się do ojca Lu i idzie do swojego pokoju na górze.
Państwo Maszewscy mają dwupiętrowe mieszkanie o powierzchni 120 metrów kwadratowych, więc jak na 3 osoby jest bardzo dużo miejsca. Poza tym posiadają pieska, rudego króliczego i krótkowłosego jamnika o imieniu Reks. Na dole znajduje się nowoczesna kuchnia z kuchenką elektryczną. Kuchnia jest utrzymana w kolorystyce brązowo-szarej i posiada tak zwany "barek". Obok kuchni jest jadalnia z dużym drewnianym jasnobrązowym stołem i sześcioma krzesłami wokoło. Przy jadalni jest wyjście na niezbyt duży balkon. Na balkonie stoi mały zielony stolik i trzy zielone, plastikowe krzesła. Są tam również doniczki z różowymi stokrotkami. Tu często przebywa Lu, kiedy chce zapalić, ponieważ w mieszkaniu nie może palić papierosów. Za ścianą jadalni jest duży salon z wielkim, plazmowym telewizorem, komodą, szafkami na których leżą książki oraz stoi tam wygodna szara sofa, na której mieści się 7 osób. Obok salonu znajduje się korytarz, w którym jest szafka z butami i wieszaki. Przy korytarzu są schody które prowadzą na górę. Schody są drewniane i ciemnobrązowe. Na górze jest duża łazienka. W łazience stoi ogromna wanna z hydromasażem, kabina prysznicowa, pralka, dwie umywalki, ubikacja a na ścianie nad zlewami wisi ogromne lustro. Łazienka jest zachowana w kolorach niebiesko-białych. Obok znajduje się sypialnia rodziców Lu- Pani Doroty i Pana Janusza. Sypialnia jest w kolorze brązowo-błękitnym. Ściany i dywan są błękitne a szafa i komoda, na której stoi telewizor- brązowe. Na szafie znajdują się trzy wbudowane, duże lustra. Obok sypialni jest pokój gościnny, przeznaczony do noclegu dla gości. W pomieszczeniu stoi dodatkowo komputer stacjonarny. Za komputerem jest pomarańczowa sofa ze szklanym stolikiem. Naprzeciwko jest ogromna biała szafa, również z lustrami. Po prawej stronie od pokoju gościnnego znajduje się pokój głównej bohaterki- Lu.


1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK SPOTKANIE Z EMILEM

Po dwugodzinnym zwiedzaniu Wałów Chrobrego, Lu, patrząc na swoją komórkę i sprawdzając godzinę, stwierdza że w końcu może wrócić do domu. Znowu wraca więc parkiem i kieruje się do najbliższego tramwaju nr 2 z Placu Rodła w stronę osiedla Niebuszewo. Po 15 minutowej przejażdżce tramwajem w końcu wysiada na swoim osiedlu. Dzielnica, na której mieszka Lu ma kształt serca z lotu ptaka, uformowany z budynków. Budynki są nowoczesne w kolorze szaro-białym, mimo iż mieszczą się na starym osiedlu. Obok osiedla znajduje się duża Państwowa Szkoła Podstawowa numer 2, do której chodziła kiedyś Laura. Dachy budynków są ciemno-brązowe, w pobliżu znajduje się park, place zabaw dla dzieci a wewnątrz osiedla stoi średniej wielkości zielona budka w której Lu spotyka się często ze znajomymi z osiedla by zapalić marihuanę i się troszkę wyluzować. Wysiadając z tramwaju spotyka po drodze swojego kolegę z osiedla Emila. Emil jest przystojny, ale Lu się nim nie interesuje ponieważ pochodzi z dość ubogiej rodziny. On także nie przepada za Laurą, ponieważ jest według niego pusta i powierzchowna. Ich relacja łączy się tylko i wyłącznie z narkotykami. Emil załatwia Lu najlepszy towar w mieście i oczywiście dostaje od niej za to pieniądze. Laura pali tylko trawkę i od czasu do czasu, jak jest zdołowana lub nie ma na nic siły, kupuje od niego amfetaminę.
-Siema!- krzyczy do idącego przed nią Emila.
-Siemanko.-zatrzymuje się i odwracając do tyłu mówi chłopak.
Laura podchodzi do niego i mówi trochę szeptem, tak by nikt nie usłyszał.
-Masz jakiś świeży towar?-pyta go.
-W tej chwili mam dwadzieścia gram trawki, niczego mocniejszego obecnie nie posiadam.-odpowiada Emil.
-Ile chcesz za to?-pyta go niecierpliwie Lu.
-Biorę 40 złotych za 1 gram, czyli za 20 gram biorę 800 złotych. Ale tobie po znajomości dam zniżkę o 100 złotych. Pasuje?-pyta, zachęcając Lu, chłopak. Dziewczyna przez chwilę się zastanawia ponieważ po zakupie sukienki zostało jej  850 złotych miesięczniówki. Po chwili namysłu stwierdza jednak że zapalenie marihuany dzisiaj wyjątkowo by jej poprawiło zepsuty już nastrój.
-Dobra, niech będzie. Biorę.-mówi, wyciągając z portfela 700 złotych i wręczając je ucieszonemu już Emilowi.
-Nie będziesz żałować. Miłego dnia. Ja już muszę iść, bo trochę mi się spieszy.-odpowiada chłopak, odchodząc pospiesznym krokiem od Laury.
-To na razie!- krzyczy za nim dziewczyna, chowając "towar" głęboko do torby i kieruje się już powoli w stronę swojego mieszkania na ulicy Niemcewicza. Po chwili dzwoni do domofonu i drzwi do klatki otwiera jej tata. Wchodzi na klatkę schodową i idzie na drugie piętro pod numer mieszkania 8. Drzwi do mieszkania otwiera jej tata, Janusz.


1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, TELEFON W PARKU

Lu idzie przez park Żeromskiego pospiesznym krokiem. Świeci mocne, październikowe słońce i na dworze jest około 15 stopni celcjusza, czyli bardzo ciepło jak na ten miesiąc. Przechodząc obok Hotel Parku,  dziewczyna zapala papierosa, by jakoś odstresować się po całej "akcji" w centrum handlowym. Obok niej na placu zabaw bawią się mali chłopcy w piaskownicy, a małe dziewczynki huśtają się na huśtawkach. Nagle do Laury dzwoni telefon. Ma najnowszy model androida, bo lubi być na czasie. Wszystko co posiada musi być modne.
-Halo?-odbiera telefon dziewczyna.
-Cześć Laura tu Ania z twojej grupy z uniwersytetu. Masz chwilkę by pogadać?-pyta niepewnie koleżanka.
-A skąd w ogóle masz mój numer telefonu?-odpowiada zaskoczona Lu.
-Twój numer dostałam od naszej nauczycielki, mówiąc jej że pilnie chcę się z tobą skontaktować by nadrobić z tobą dzisiejsze zaległości. Ona przecież przed lekcjami spisywała od wszystkich telefony.-mówi Ania.
-No przypominam sobie, więc o co chodzi?
-Chodzi mi o tą sobotnią zapoznawczą imprezę grupową. Wiesz może gdzie będzie się ona odbywać i czy też idziesz?-pyta nieśmiało koleżanka.
-Jasne, że idę żadnej imprezy nie przepuszczę!-śmieje się Lu.-A co do miejsca, to biba odbywa się w klubie studenckim "Pinokio". Było napisane na plakacie w korytarzu. Wiesz gdzie to?-pyta Laura, gasząc swojego papierosa.
-To jest chyba obok mojego akademika, bo wczoraj tamtędy przechodziłam i widziałam napis. Może wpadłabyś do mnie trzy godziny przed imprezą i byśmy razem się przyszykowały, skoro mieszkam blisko klubu?-pyta ją z lekką dozą nieśmiałości Ania.
-Hmm...zastanawia się na głos Lu...-No dobra, niech Ci będzie. To w sobotę będę u Ciebie o osiemnastej. Wyślij mi tylko smsa z adresem, okej?-pyta Anię.
-Dobrze. Dzięki! Naprawdę nie sądziłam że się zgodzisz. Tymczasem muszę już kończyć bo właśnie zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję. Do zobaczenia!-odpowiada ucieszona koleżanka.
-No narazie, cześć.-odpowiada krótko i stanowczo Laura, po czym rozłącza się. "Co ja właściwie robię? Ta Anka praktycznie chyba do mnie nie pasuje bo jest za mało przebojowa. Ale czuje że może być fajna, dam jej szansę, może jakoś znajdziemy wspólny język"-myśli sobie dziewczyna.

Zamyślona i rozkojarzona swoimi myślami Laura kieruje się na Wały Chrobrego, by poobserwować statki i móc w końcu zjeść w spokoju swój ulubiony deser. "W tej szkole dzięki mnie będzie bardzo ciekawie"-myśli, uśmiechając się do siebie Lu.

1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, ZAKUPY W KASKADZIE

Laura wchodzi do centrum handlowego i zaczyna obserwować różne przeceny i promocje w sklepach. Najpierw wchodzi do swojego ulubionego sklepu i szpera między ubraniami. Ma przy sobie tylko 200 złotych-dla niej to mało, ponieważ przez jeden dzień na zakupach ciuchowych potrafi wydać nawet 1000 złotych. Ostatnio jednak rodzice obniżyli jej duże kieszonkowe 2000zł miesięcznie na 1000zł miesięcznie, bo mają więcej wydatków niż wcześniej. Lu postanowiła więc że raz w tygodniu może wydać 200 złotych na jakieś ciuchy lub kosmetyki, czyli to co lubi najbardziej. Nie jest rozpuszczona przez rodziców, po prostu dobrze im się powodzi i dbają o swoją ukochaną jedynaczkę. Napewno jest za to materialistką- faceci z cienkim portfelem nic dla niej nie znaczą. Potrafi radzić sobie sama i jest bardzo samodzielna, ale szczerze nie wie czy by dała radę bez rodziców, mimo iż bardzo wierzy w siebie.
Laura szuka jakiejś ładnej sukienki na zapoznawczą sobotnią imprezę studencką, na której będzie cała jej nowa grupa z psychologii na Uniwersytecie Szczecińskim. Nagle zauważa śliczną i elegancką kieckę do kolan w jej ulubionym, różowym kolorze. Szuka swojego rozmiaru 36 ponieważ Lu jest bardzo szczupła i wysportowana. Znajduje swój rozmiar i idzie do przymierzalni, w której świeci mocne światło, takie jak w szpitalu, którego ona po prostu nie znosi. Mimo wszystko mierzy sukienkę i z radością myśli- "To jest to!" Sukienka jest w kolorze jasnego różu, opasana wokół talii śliczną czarną kokardą."O rety"- myśli do siebie kiedy zauważa cenę sukni. Cena wynosi 150 złotych i Lu przez dłuższą chwilę waha się czy ją kupić. W końcu decyduje się na zakup ubrania. Szczęśliwa, wychodzi ze sklepu z nowym ciuchem. Ponieważ ma jeszcze jakieś trzy godziny do powrotu do domu idzie na swój ulubiony deser- jogurtowe lody ze świeżymi malinami i polewą czekoladową. Nagle z oddali zauważa swoją mamę. Nie bierze deseru i szybko wraca się i wchodzi do przymierzalni w pierwszym lepszym sklepie, by nie zostać przyłapaną przez matkę. Trochę się boi, ponieważ rodzice myślą że do piętnastej jest na zajęciach w szkole i nic nie wiedzą o jej przykrym incydencie z Panią Wandą. Dodatkowo wykształcenie córki jest dla nich bardzo ważne i napewno by się mocno zdenerwowali gdyby zobaczyli Lu w czasie wykładów w centrum handlowym."Oby tylko moja mama nie weszła do tego sklepu"- myśli do siebie dziewczyna, wyglądając czasem z przymierzalni i obserwując sytuację. Niestety po kilku minutach wchodzi jej matka. Laura, ku swojemu przerażeniu widzi, że bierze jakąś kurtkę i idzie z nią w jej kierunku. Czeka aż Dorota- jej matka- wejdzie w końcu do przymierzalni a ona w tym czasie wybiegnie szybko ze swojej i wyjdzie z "Kaskady". Pani Dorota wchodzi do przymierzalni obok."Ale mam szczęście, dobrze że nie weszła do mojej"- myśli sobie Lu, szybko wybiegając i kierując się w stronę wyjścia z centrum handlowego. Ma duże szczęście, ponieważ udaje jej się to i po kilku minutach jest już przy drzwiach wyjściowych z molochu. Zastanawia się, gdzie może teraz iść, tak by nie spotkać nikogo ze swojej rodziny. W końcu decyduje się ze pójdzie przez park na Wały Chrobrego, ponieważ pogoda październikowa dopisuje i jest przyjemny ciepły wiatr oraz słońce.


1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, NOWA NAUCZYCIELKA

Dziewczyny czym prędzej biegną do sali wykładowej i siadają w jednej ławce, tak jak wcześniej razem ustaliły między sobą. W sali jest około 30 osób. Część z tych osób coś je, część pisze smsy, a część rozmawia między sobą i głośno się śmieje. Jest okropny hałas. Nagle do pomieszczenia wchodzi pani w czarnych, ogromnych okularach i kraciastej spódnicy do kostek.
-Dzień Dobry grupo A! Mam na imię Wanda i będę was uczyć przedmiotu psychologia ogólna-procesy poznawcze.-mówi nauczycielka. Wygląda na około 45 lat, może nawet młodziej. Ma na sobie czarne, bardzo duże i zadbane okulary w których patrzy na całą grupę troszeczkę "spod byka". Jej włosy są rude, uczesane starannie w koczka. Na twarzy ma dużo piegów, co sprawia że przypomina trochę starszą Pippi Langstrum. Ma na sobie czarno białą kraciastą spódnicę do kostek, czarne szpilki oraz białą koszulę z czarnym, damskim krawatem. Wygląda na silną i wymagającą nauczycielkę, przez co cała klasa uważnie jej słucha a poszczególne osoby wyglądają nawet jak by trochę się jej bały. Mimo wszystko w grupie nadal słychać rozmowy między sobą a w sali unosi się głośny szum.
-Proszę o ciszę!- krzyczy nagle troszkę już zdenerwowana Pani Wanda.
Nagle w sali robi się cicho jak makiem zasiał, wszyscy boją się odezwać.
-Chciałabym przedstawić Państwu tematy na ten semestr z mojego przedmiotu. W tym semestrze poznamy definicję procesów poznawczych,  domeny poznawcze, kategorie procesów poznawczych, złożone procesy poznawcze, domeny umysłu, podział procesów poznawczych, percepcję, recepcję sensoryczną, spostrzeganie, uwagę mimowolną i dowolną, pamięć, myślenie, język, kontrolę poznawczą i funkcje wykonawcze oraz funkcje ekspresyjne. Ja napiszę tematy na tablicy, a Wy proszę żebyście sobie to wszystko przepisali do zeszytu.- mówi stanowczo nauczycielka, biorąc marker i zapisując wszystko na specjalnej tablicy. Lu nagle wybucha śmiechem.
-Co Panią tak bawi?- pyta ją srogo nauczycielka.
-Nic, przepraszam. Nie wiem czemu po prostu zachciało mi się śmiać.- odpowiada pewnie Laura.
-Proszę wyjść z sali! Może Pani przyjść na zajęcia dopiero jutro!- krzyczy mocno zdenerwowana już Wanda.
Nic nie mówiąc, Lu wychodzi z sali, trzaskając mocno za sobą drzwiami. "Co za nadęta baba, bez poczucia humoru i odrobiny dystansu"- myśli sobie dziewczyna. W sumie się cieszy, ponieważ ma cały dzień wolny od szkoły i może spędzić jak go tylko chce. "Mam dodatkowe pięć godzin wolnego dzisiaj. Co mogę w tym czasie porobić? Bo do domu napewno nie mogę wrócić."- zastanawia się w myślach Laura. Nagle wpada na genialny pomysł by pochodzić po sklepach w centrum handlowym- w końcu jest to jej jedno z ulubionych zajęć. Nie przeszkadza jej to że chodzi po molochach sama, wręcz to uwielbia, ponieważ z natury jest samodzielną indywidualistką. Poza tym nie ma żadnych bliskich przyjaciół, posiada tylko dalszych znajomych- większość z nich to faceci, których w dodatku poznała na różnych imprezach. Co więcej, lepiej dogaduje się z chłopakami, ponieważ twierdzi że są oni otwarci, szczerzy i nie gadają zbyt wiele niczym popsute radio. Nie przepada za to za zadawaniem się z dziewczynami, bo uważa że są one z natury zazdrosne, wścibskie i fałszywe.
Lu pospiesznie biegnie na autobus i jedzie do "Kaskady"- jednego z większych centrów handlowych w Szczecinie. W trakcie podróży słucha jak zwykle muzyki na swojej mp4, mierząc wzrokiem innych pasażerów pojazdu. Czuje się od nich lepsza, jakby była jakąś boginią. Laura interesuje się tańcem i śpiewem. Jej marzeniem jest zostać sławną celebrytką- albo piosenkarką albo tancerką. W tym celu chodzi dwa razy w tygodniu na indywidualne lekcje śpiewu u Pani Agaty oraz uczęszcza dwa razy w tygodniu na lekcje tańca towarzyskiego. Może sobie na to pozwolić, ponieważ jej rodzice prowadzą własną piekarnię i stać ich na to.


1 PAŹDZIERNIKA, PIĄTEK, ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO

Jest początek października. 19-letnia Laura, nazywana przez innych Lu, zaczyna właśnie studiować psychologię na Uniwersytecie Szczecińskim. Jest bardzo zestresowana, ponieważ nie zna jeszcze tu nikogo i nie wie co ją czeka. Gasząc papierosa, Lu pospiesznie biegnie na lekcje ponieważ akurat zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy.
Dziewczyna jest bardzo zgrabną, filigranową blondynką, ma śliczną buzię, ciemne i grube brwi oraz piwne oczy które można dostrzec spod firanek gęstych i wysoko podkręconych rzęs. Policzki ma delikatnie pociągnięte różem, ciemnofioletowy cień na powiekach oraz szminkę w kolorze jasnego różu. Ubiera się zawsze z klasą, dzisiaj ma akurat na sobie czarne rajstopy we wzorki, ciemno-różową spódnicę do kolan, beżową elegancką bluzkę oraz błękitną dżinsową kurtkę. Jest inteligentną niepoprawną optymistką, przy tym potrafi być również złośliwa. Dodatkowo ma uparty charakter i zawsze musi osiągnąć zamierzony cel- nawet jeśli musi iść "po trupach do celu". Jest również materialistką- nie interesują ją faceci z "chudymi portfelami". Poza tym jest bardzo pewna siebie, czasem wręcz zarozumiała, przez co nie ma zbyt wielu prawdziwych przyjaciół. Ma za to bardzo dużo znajomych, ponieważ jest osobą kontaktową i towarzyską, lecz w głębi duszy brakuje jej chociaż jednego prawdziwego przyjaciela.
-Cześć!- słyszy nagle Laura głos jakiejś dziewczyny, dobiegający z korytarza uczelni. Zauważa z oddali zielonooką brunetkę która podbiega do niej. Jeszcze nie wie, że jest to Ania- jej przyszła najlepsza przyjaciółka.
-Jestem Ania. Też się stresujesz pierwszym dniem szkoły?- pyta Laurę z lekkim uśmiechem. Lu odrazu poczuła że to jej pokrewna dusza, która ją dobrze rozumie.
-Miło mi, jestem Laura, a znajomi mówią na mnie Lu. Jestem tak zestresowana, ponieważ nigdy jeszcze nie byłam na studiach. Skąd właściwie jesteś?- odpowiada.
-Jestem ze Świnoujścia, ale mieszkam w Szczecinie w akademiku od wczoraj. A Ty?-mówi Ania.
-Ja mieszkam na Niebuszewie w Szczecinie, jeszcze z rodzicami. Ale po skończeniu szkoły chciałabym zostać psychologiem, usamodzielnić się i wyprowadzić.- odpowiada Lu.
-A masz chłopaka?- pyta jej Ania.
-Obecnie nie mam i nie poszukuję. Miłość sama się znajdzie. Wiesz, ja mam duże wymagania w stosunku do facetów i nie wszyscy mi odpowiadają. Przede wszystkim musi być dziany i szanowany.-odpowiada z lekkim uśmieszkiem Laura.
-To tak jak ja. Też jestem wybredna jeśli chodzi o chłopaków i myślę, że na tego jedynego warto dłużej poczekać. Może usiądziemy razem w jednej ławce?- pyta trochę nieśmiało Ania. "W tej jednej rzeczy się napewno różnimy. Ja jestem przebojowa, a ona napewno nie. Ale co mi szkodzi ją bliżej poznać?"-myśli Lu.
-Dobrze, nie ma problemu. Więc chodźmy już do sali, bo właśnie zaczęły się zajęcia.-odpowiada stanowczo Laura.

"ŻYCIE LU" WSTĘP

19-letnia Laura, zwana przez przyjaciół Lu uwielbia ciuchy oraz chłopaków. Nie przepuści żadnej okazji by pobuszować po sklepach lub poumawiać się z facetami na randki. Przedział wiekowy nie ma dla niej znaczenia, mogą to być jej rówieśnicy, jak i nawet 15 lat starsi lub parę lat młodsi panowie. Jej szafa jest wypełniona ubraniami po brzegi, a ciągle narzeka że ma za mało ciuchów. Nie należy do zbytnio bogatej ani też ubogiej rodziny, mieści się w średnim przedziale finansowym. Z tego powodu kiedy tylko w sklepach są przeceny i okazje, czym prędzej biegnie do sklepu- najlepiej w towarzystwie jej najlepszej przyjaciółki 19-letniej Ani. Z Anią przyjaźnią się od czasów rozpoczęcia szkoły, gdzie razem studiują psychologię. Świetnie się czują w swoim towarzystwie, mogą porozmawiać ze sobą dosłownie o wszystkim i zawsze się rozumieją. Chodzą razem do kina, na dyskoteki i podrywają chłopaków. Ich żelazną zasadą jest trzymanie się razem i stanie zawsze za sobą murem. Nigdy również nie kłócą się o żadnego faceta, ponieważ uważają że nie są oni tego warci. Są pełne wiary w siebie i przy tym bardzo atrakcyjne. Nie przepuszczą żadnej okazji by kogoś poderwać. Jednak rozstanie najlepszych przyjaciółek spowoduje Marcin- poznany przez Lu na portalu randkowym 21 letni chłopak, pochodzący z ubogiej rodziny, podkochujący się w Laurze. Laura nie chce się z nim zadawać ponieważ nie interesują ją biedni faceci z "dolnej półki". Wszystko zmienia się po wypadku Laury, gdy jej najbliższa przyjaciółka przestaje się nią interesować, a tylko Marcin się mimo wszystko od niej nie odwróci. Czy niechciana z początku Miłość okaże się silniejsza od prawdziwej Przyjaźni? Czy Ania i Lu ponownie będą się przyjaźnić?

Jest to książka przeznaczona w sumie dla Wszystkich, ponieważ porusza aspekty wielu ważnych wartości życiowych. Napisana jest w języku młodzieżowym. Zapraszam do czytania!


 

"ŻYCIE LU" Paulina Mi © 2008. Design By: SkinCorner