środa, 13 lipca 2016

1 PAŹDZERNIKA, PIĄTEK, PIZZA Z RODZINĄ

-Halo?-mówi do słuchawki Laura.
-Cześć.-odpowiada jakiś męski głos w słuchawce. Następuje chwila ciszy, Lu jest zdezorientowana.
-Kto mówi?-pyta po chwili dziewczyna.
-A przepraszam, nie przedstawiłem się. Tu Marcin z portalu randkowego. Podałaś mi swój telefon w wiadomości na którą niedawno mi odpisałaś.- odpowiada. Chłopak jak na swoje lata ma bardzo męski i ładny głos. Laurze bardzo podoba się jego głos więc myśli że w sumie mogliby się poznać. Zapomina nawet o tym, że chłopak jest dość ubogi jeśli chodzi o majątek.
-A siema!- odpowiada Lu. - W jakiej sprawie dzwonisz?- pyta chłopaka wprost.
-Wiesz bo przyznam się szczerze że oglądając na portalu Twój profil bardzo mi się spodobałaś i może dało by radę spotkać się jakoś w tym tygodniu na kawę? Jeśli oczywiście masz czas i chęć?-pyta nieśmiało Marcin.
-Zastanowię się i dam Ci znać dobra? Jeszcze dziś napiszę Ci odpowiedź w smsie.- odpowiada dziewczyna.
-Okej, będę czekał. To do usłyszenia i być może do zobaczenia.- mówi chłopak, po czym rozłącza się.
Natychmiast po rozmowie z Marcinem Lu postanawia jeszcze raz przejrzeć jego profil.
Przeglądając ponownie jego zdjęcia, dziewczyna zastanawia się czy spotkać się z Marcinem czy nie. Naprawdę jest w kropce i nie wie co mu odpisać.
-"W sumie co mi szkodzi umówić się z nim na kawę? W końcu to tylko kawa, nic więcej"- myśli sobie Lu po czym chwyta za swój telefon i pisze smsa takiej treści:
"Ok, przekonałeś mnie. Pasuje mi środa godzina 17.00 w Cafe Jerzy a potem ewentualnie możemy iść na bilarda do Olimpica. Odpisz. Laura."
Nie czekając długo Lu dosłownie prawie odrazu dostaje smsa z odpowiedzią. Treść wiadomości brzmi tak:
"Dobrze, w takim razie jesteśmy umówieni. Do zobaczenia :*"- czyta smsa od Marcina i zauważa że na końcu treści jest buziak (:*). Lu nawet przez chwilę się rumieni z tego powodu i szczerze bardzo podoba jej się ten buziak.

Jako że 1 października wypada w tym roku w piątek, tak więc dziewczyna przypomina sobie że jutro- w sobotę- jest umówiona na imprezę zapoznawczą z ludźmi z grupy do "Pinokia" na godzinę 21:00. Po chwili zaczyna się więc stresować nad tym, w co się ubierze (jak to zazwyczaj u kobiet bywa). Jej myśli przerywa dobiegający z dołu głos mamy.
-Laauraaaa!- woła córkę mama Dorota.
Laura natychmiast biegnie na dół do kuchni, skąd dobiega głos jej matki.
-Cześć kochanie! Słyszałam że jesteś bardzo głodna i chciałabyś coś zjeść?- mówi pani Dorota na widok córki.
-Tak mamo, zjadłabym teraz dosłownie wszystko.- odpowiada Laura.
-W takim razie mam dla Ciebie skarbie propozycję nie do odrzucenia.- mówi pani Dorota.
-Jaką?- pyta zaciekawiona Lu.
-Szczerze mówiąc, myślałam byśmy dzisiaj coś razem ugotowały ale jestem już tak zmęczona, że nie mam na to siły. Może więc zamówilibyśmy gigant pizzę dla Ciebie, Taty i mnie? Ty byś wybrała kochanie, bo zawsze wybierasz najlepszą. Co Ty na to?- pyta córki.
-Tak!- odpowiada głośno podekscytowana Lu.- To ja wejdę na internet, zobaczę ofertę tej pizzerri i napewno zamówię coś pysznego a Ty sobie w tym czasie mamo odpocznij, dobrze?
-Dobrze słońce. Idę na chwilę się zdrzemnąć. Możesz mnie obudzić jak pizza już dotrze.-odpowiada jej mama.
Mama idzie do swojej sypialni a Lu do swojego pokoju. Tata, słysząc o pomyśle zamówienia pizzy, zgadza się z tym bez wahania, po czym wychodzi na 20 minut na spacer z Reksem.

Pół godziny później przyjeżdża pizza "Alaska" zamówiona przez Laurę. To jej ulubiona. Są w niej brokuły, kurczak, kukurydza, cebula, czosnek, ser i sos śmietanowy. Cała rodzina siada do stołu i zjada jedzenie. Wszyscy są zachwyceni wyborem Lu.
-Ta pizza jest rewelacyjna!- mówi podekscytowany tata.
-Zgadzam się całkowicie.- dodaje mama.
-Dziękuję Wa, jakbyście nie wiedzieli to moja ulubiona.- z uśmiechem odpowiada im córka.
Jako że wszyscy są w dobrych humorach, Lu postanawia zapytać pani Doroty czy może iśc jutro na tą grupową imprezę oraz składa jej pewną propozycję.
-Mamuś...- zaczyna niepewnie Laura.
-Tak córeczko?- pyta ją mama.
-Jutro mamy imprezę integracyjną naszej grupy w klubie "Pinokio", czy mogłabym pójść? Już mówiłam o tym tacie i się zgodził, teraz potrzebuję Twojej akceptacji.- mówi Lu.
-Wiesz kochanie co myślę o tych wszystkich klubach nocnych...- zaczyna mama.
-Ale...- przerywa jej córka.
-Pozwól mi dokończyć kochana.- przerywa z kolei Laurze pani Dorota.- Ogólnie nie jestem za tego typu imprezami, ale jako że w tym roku byłaś wyjątkowo grzeczna i zaczęłaś porządne studia, to pozwalam Tobie tam iść. Tylko nie przesadzaj z alkoholem.- mówi do Lu z uśmiechem na ustach. Widać że pani Dorot jest w dobrym nastroju.
-Dziękuje Ci mamuś!- odpowiada w euforii dziewczyna i rzuca się mamie na szyję oraz całuje ją w policzek.- Jest jeszcze jedna sprawa. Muszę iść dzisiaj na zakupy, kupić jakąś ładną sukienkę na wyjście bo zupełnie nie mam w co się ubrać. Dalibyście mi jakieś 150 złotych?- kłamie dziewczyna by naciągnąć rodziców, ponieważ sukienkę tak naprawdę dzisiaj już kupiła. - Napewno się Wam za to odwdzięczę.
-Dobrze kochanie.- wtrąca się tata.- Damy Ci 200 zł tak żebyś miała na sukienkę, transport i wejście do klubu. Tylko mądrze nimi gospodaruj.
-Oczywiście, dziękuję Wam! Jesteście kochani!- mówi donośnym głosem Laura.
"To będzie najlepsza impreza i największa przygoda w moim życiu"- myśli do siebie z lekkim, nieco niegrzecznym uśmieszkiem na ustach nastolatka.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

"ŻYCIE LU" Paulina Mi © 2008. Design By: SkinCorner