środa, 13 lipca 2016

2 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA, WAŻNA ROZMOWA Z ANIĄ

-Słuchaj, próbowałaś kiedyś czegoś mocniejszego niż alkohol lub papierosy?- wali prosto z mostu Lu, kiedy koleżanka przynosi jej Malibu z mlekiem.
-Chodzi Ci o narkotyki?- pyta, lekko unosząc brwi Ania. Wygląda na lekko zdziwioną, a zarazem rozbawioną.
-Tak, ale tylko i wyłącznie coś lekkiego, a dokładniej marihuana. Próbowałaś kiedyś?- powtarza swoje pytanie zniecierpliwiona trochę Lu.
Ania spuszcza wzrok na podłogę i jakby przez chwilę się zastanawia. "Powiedzieć jej prawdę czy zachować to dla siebie?"- myśli sobie dziewczyna.
-Szczerze?- po chwili namysłu pyta Ania.
-Wal prosto z mostu. Byle całkowitą prawdę i tylko prawdę. Nikomu nie powiem, obiecuję że zachowam to dla siebie.
Ania nie wie czy do końca może zaufać Lu ale postanawia zaryzykować, mówiąc:
-Przez 3 lata byłam wręcz uzależniona od tego świństwa!- jej twarz wygląda tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. -Ale nigdy nie próbowałam nic mocniejszego od trawki. Trawka mi w zupełności wystarczała. Żałuję tego 3 letniego nałogu, z którego na szczęście udało mi się wyjść. Teraz muszę zadowolić się papierosami. Najlepiej cienkimi.- dodaje, po czym odpala kolejnego L&Ma.- A jak u Ciebie wygląda sprawa z narkotykami?- pyta po chwili, wypuszczając "dymka".
Laura zaczyna czuć się trochę nieswojo i niebezpiecznie. Nie wie czy mówić koleżance o tym że parę razy w tygodniu lubi sobie zapalić, skoro ona pożegnała się już z tą używką.
-Przyznam że lubię ze 2 razy w tygodniu sobie zapalić 1 jointa, ale nie więcej. Daje mi to duże odstresowanie od wszystkich problemów i przyjemny stan umysłu.- okłamuje ją trochę Laura, ponieważ tak naprawdę pali częściej niż 2 razy w tygodniu i więcej niż 1 jointa.
-W takim razie mam nadzieję że niedługo zrozumiesz że to tak naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego i nie jest to aż takie fajne. Życzę Ci tego. Tak w ogóle mów mi Ann, tak nazywają mnie znajomi.- zaczyna płakać i przytula się serdecznie do Lu, która czuje że chyba poznała właśnie swoją najlepszą przyjaciółkę.
-Nie płacz. Najgorsze masz już za sobą. Mam nadzieję że ja kiedyś też zmądrzeje.- mówi Laura i uśmiecha się do Ani.- Dzisiaj będzie mega zabawa w klubie, nie możesz już płakać. Chodź, lepiej pomogę Ci się przyszykować, bo niewiele nam zostało czasu.- po czym dodaje, łapiąc Ann za rękę i idzie z nią w kierunku szafy z ubraniami i lustra.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

"ŻYCIE LU" Paulina Mi © 2008. Design By: SkinCorner